środa, 29 marca 2017

Ulubieńcy Lutego z opóźnieniem

Ulubieńcy Lutego z opóźnieniem


Luty minął już dawno, wręcz kończy się już marzec. Jednakże miałam teraz dość dużo pracy a mało czasu. Nie próżnowałam jednak. Napisałam tekst na bloga wrolimamy.pl LINK, oczywiście na temat makijażu a dokładnie porady dla zabieganych kobiet. Jeżeli jesteś ciekawa/ ciekawy jak zrobić super makijaż w 15min to zapraszam. A tym czasem mam dla was ulubieńców zeszłego miesiąca tak na rozluźnienie atmosfery. 





https://wrolimamy.pl/szybki-makijaz-krok-po-kroku/


Ulubiony Film


Gdy zobaczyłam w odmętach Internetu wzmiankę o filmie ”bez miłości ani słowa” pomyślałam, że może to być całkiem ciekawy film. Gdy go obejrzałam długo dochodziłam do siebie. Naprawdę majstersztyk. Fabułą bardzo ciekawa opierająca się na losach rodziny Borgensów. Jest to rodzina pisarzy z problemami rodzinnymi. Wątki bardzo ciekawie się przeplatają. Polecam z całym sercem. Nic więcej wam nie zdradzę musicie to sami zobaczyć.




Ulubiona Piosenka


Ostatnio odkryłam dla mnie całkiem nową Piosenkarkę ReaLynn. Zakochałam się w jej głosie a piosenka „Love triangle”, którą wam chcę polecić jest cudowna.



Ulubione kosmetyki


W tym miesiącu polecę wam dwóch ulubieńców, czyli tusz z Loreal i Kredkę do brwi z Lovely. Trwałe i bardzo przyjemne w użytkowaniu produkty. Kredka jest dla mnie nowością od lutego ale stosuje ją codziennie a tusz to już kolejne opakowanie i kocham namiętnie.


Cytat miesiąca


Na koniec pokaże wam mój najnowszy makijaż. Nie jest idealny, zabrakło sztucznych rzęs, a róż zjechał mi za nisko ale i tak jestem zadowolona. 




niedziela, 12 marca 2017

Maybelline Fit me! Najjaśniejszy podkład drogeryjny!

Maybelline Fit me! Najjaśniejszy podkład drogeryjny!


Witajcie Kochani,
Dziś przychodzę do was z recenzją podkładu Maybelline Fit me. Jak wiecie jestem kompletnym bladziochem. Naprawdę. Do tego tej zimy stałam się jeszcze bledsza niż kiedykolwiek. Taki urok cóż zrobić. Jednakże nie przeszkadza mi to na co dzień. Jednakże gdy przychodzi do kupna podkładu to zaczynają się schody. Gdy na ostatniej promocji w Rossmannie zobaczyłam ten podkład najpierw kupiłam kolor 115 myśląc, że jest najjaśniejszy (ma ładny jasny kolor). Przy kolejnej wyprawie zobaczyłam kolor 110, pomyślałam, że to jest to czego szukam. Mimo, że ja się nie opalam (taka uroda) kolor 110 był w tamtym czasie dla mnie za jasny. Rewolucja w końcu drogeryjny podkład dla bladych ludzi- pomyślałam. Od razu zaznaczę, że teraz ten kolor jest dla mnie idealny co zresztą widać na zdjęciach. Ale przejdźmy do konkretów.







Moja cera:
Mam bardzo jasną cerę (150 buff z revlona jest ciut za ciemny) nie dość, że moja cera jest bardzo jasna to jest bardziej różowa niż beżowa czego osobiście nienawidzę! Jak by tego było mało, moja cera jest silnie przetłuszczającą się cerą nie tylko w strefie „T”. Jest ona również wrażliwa na wszelkiego rodzaju kosmetyki co często skutkuje reakcją alergiczną.



Podsumowując, moja cera jest:
- tłusta
- ze skłonnością do alergii
- bardzo jasna z różowymi tonami


Obietnica producenta:
Produkt nie zawiera olejków i wosku. Naturalnie pokrycie zostawia skórę taką jak ma być: świeżą, oddychającą i idealnie gładką. Nie zatyka porów, testowany dermatologicznie.
Dostępny w 18 odcieniach.


Moja opina:


Opakowanie:
Podkład mieści się w gustownej buteleczce z pompką. Bardzo wygodnie wydobywa się go z opakowania. Nie ścierają się napisy a użytkowanie go to sama przyjemność.



Właściwości:
Podkład dedykowany jest do skóry suchej i normalnej. Określiła bym go mianem delikatnie rozświetlającego podkładu. Mimo tego, że mam skórę tłustą to bardzo go lubię. Daje delikatny efekt na co dzień. Odcień jak już wspominałam dla mnie jest idealny. Podkład bez poprawek utrzymuje się na twarzy 8h, przy dłuższym noszeniu wymaga przypudrowania zwłaszcza w okolicy nosa.
Podkład nie zapycha ani nie wysusza mojej skóry. Naprawdę bardzo wygodnie się go nosi. Jest to podkład zasady lekki a więc i krycie jego uważam za średnie ale można wzmocnić efekt korektorem.
Cena około 40zł.



Podkład jest naprawdę wart uwagi. Nie drogi, dobry jakościowo a 18 kolorów to wystarczająco aby każda z nas znalazła odpowiedni dla siebie. Osobiście polecam!





wtorek, 28 lutego 2017

Niepokojące trendy w Makijażu 2017

Niepokojące trendy w Makijażu 2017

„Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie” śpiewał Tomasz Lipiński. Mam nadzieję, że kiedyś tak będzie a jak na razie to w Internecie nie trudno znaleźć granice absurdów. Nawet gdy wydaje nam się, że gorzej być nie może to okazuje się, że się myliliśmy. O ile nie przerażają mnie granice ludzkiej głupoty to granice kosmetyczne jeszcze potrafią mnie zaskoczyć i to porządnie. Jestem osobą, która uwielbia testować nowinki itp. Bardzo lubię nowe produkty bądź przyrządy, które mają mi pomóc usprawnić swoją pracę. Wszelkiego rodzaju rękawice czy tarki do mycia pędzli są super. Zresztą wszystko co usprawni tą mozolną czynność jest ekstra. 5 pędzli czyściło się fajnie ale odkąd mam ich ponad 40 nie należy to do moich ulubionych czynności. Jednakże dążąc do sedna ostatnio natknęłam się na szokujące trendy w blog sferze. Postanowiłam, że pokaże wam zarówno to co mnie tak strasznie zszokowało jak i inne trendy pierwszego kwartału tego roku, które nie koniczynie mi się podobają. Już na wstępie zachęcam do pisania swoich przykładów takich Kiczy jak i wasze zdanie na temat moich spostrzeżeń. To zaczynajmy.

   1)Solidna tapeta


Zaczynamy delikatnie, czyli wszelkie mocne konturowanie dobre do zdjęć a nie na co dzień. Dlaczego o tym piszę? M stare wygi Internetu wiemy, że to tylko do filmu/ tekstu. Wiemy, że na co dzień malujemy się inaczej. Jednak ludzie, którzy dopiero zaczynają z wizażem mogą odebrać to jako codzienny makijaż. Gdy pracowałam na kasie nie jednokrotnie widziałam piękne kobiety, które nie odpowiednim makeupem robiły sobie krzywdę. I  tym przypadku kiczem jest właśnie stosowanie takiego makijażu na co dzień. Ja np. maluję się tylko jak gdzieś wychodzę dalej niż po bułki. Często jest tak, że kilka dni nie maluję się bo nie ma takiej potrzeby. Zauważyłam też, że wizażystki gdy przychodzą do nich klientki starają się robić tak jak nakazuje moda, czyli mocno i wiele warstw. Mimo sprzeciwu klientek. Jestem absolutnie na nie. Do zdjęć tak a na co dzień dajcie odpocząć waszej skórze. 



2)Cut Crease

I tutaj znowu warto zaznaczyć, że moim skromnym zdaniem ta technika jest naprawdę super. Jednakże dostrzegłam ostatnio modę w blog sferze, która opiera się głównie na takich makijażach. Czyli wchodząc na niektóre fan page nie zastaniemy tam ładnych makijaży bez sztucznych rzęs, kreski i cut crease. Taka moda. Jednakże nie każdemu to pasuje. Nie twierdzę, że same makijaże są kiczowate a jedynie, że już jest przesyt. Tego jest zdecydowanie za dużo. Chcę widzieć makijaże ale z odrobiną naturalności. Taki zwykły ból tyłka.

własność Maxineczki

3)Cycko Blenderem

Hit czy Kit? Nie wiem jak według was ale według mnie jest to po prostu śmieszne. Naprawdę.  Mamy tyle Ala Beauty blenderów, tyle pędzli no i swoje palce. Co się z nami dzieję. Genezą tego „czegoś” jest silikonowy aplikator do podkładu. Czyli kolejna totalnie zbędna rzecz. Jestem fanka beauty blendera ale jak bym miała wybór a nie mogła wziąć gąbki wybrała bym  swoje palce.
Ale to jeszcze nic. Szczyt szczytów za chwilę.

własność nikkietutorials



4)Condom blender?

Nawet nie wiem czy to ma nazwę. Gdy zobaczyłam, że ludzi są gotowi nałożyć prezerwatywę na gąbkę aby uzyskać efekt jak tym silikonowym aplikatorem to złapałam się za głowę. Toż to już granice absurdu. Prezerwatywy mają na sobie lubrykant, który nie koniecznie chciałabym mieć na twarzy.  Naprawdę sam pomysł jest tak absurdalny, tak nie prawdopodobny, że do dziś nie wierzę w to co widzę. Jednakże w Internecie filmów instruktarzowych można znaleźć wiele. Nawet nie wiem jak to skomentować bo mi nigdy nie przyszło by do głowy aby miziać się prezerwatywą po twarzy. Najgorszy trend ever.

https://www.instagram.com/lailatahri/


A jakie są według was najgorsze trendy? Podzielcie się ze mną w komentarzach.

poniedziałek, 6 lutego 2017

Ulubieńcy stycznia, Wiek Adaline, joy i wiele innych

Ulubieńcy stycznia, Wiek Adaline, joy i wiele innych


Chcesz wiedzieć co zachwyciło mnie w styczniu? Jakie filmy zainspirowały mnie do zmian na lepsze, a jakie kosmetyki zrobiły na mnie wrażenie? Może interesuje cię krótka recenzja róży z wibo? Z jakiegokolwiek powodu tu nie jesteś zapraszam dalej. Zaparz kawę, łap ciastko w dłoń i jazda.

Ulubiony film


W Styczniu obejrzałam wiele filmów. Jednym z nich jest „Wiek Adaline” z 2015 roku. Film otrzymał w swoim dorobku 7 nominacji, według mnie jak najbardziej zasłużenie. Historia wciąga od samego początku i trzyma w napięciu do samego końca. Jesteśmy w stanie wczuć się w klimat i mocno kibicować głównej bohaterce. Powiedz szczerze, marzyłaś/łeś kiedyś o tym aby się  nie starzeć? 



Tytułowa Adaline Bowman na skutek wypadku przestała się starzeć. Czy to niesamowita okazja aby podążać za nowinkami i przeżywać wszystko zdecydowanie dłużej? Czy przekleństwo, gdy patrzysz na śmierć bliskich i musisz całe życie uciekać? O tym jest film. O rozterkach ale też o miłości. Polecam obejrzeć jak i wyrobić sobie własną opinię. Ja jestem oczarowana i na pewno nie raz wrócę do tego filmu. Dla mnie mocne 9/10.


To jednak nie wszystko. Chciałabym wam zaproponować ekranizację, w sumie biografię Joy Mangano. 



Zacznę od tego, że film „Joy” dał mi mega motywacyjnego kopa. Po seansie miałam wrażenie, że wszystko jest możliwe. Film jest długi ale nie męczący. Chociaż tutaj głosy są podzielone. Nie chcę się długo rozwodzić nad tym jak dobry jest to film. Uważam, że to po prostu trzeba zobaczyć. POLECAM



Ulubiona Piosenka
W tym miesiącu nostalgicznie. Piosenka do posłuchania, troszeczkę w klimacie walentynek. Janusz Radek to wykonawca, którego uwielbiam słuchać niezależnie od nastroju. Piękne piosenki wykonane poprawnie, opowiadające o naprawdę mocnych emocjach. Ta, którą polecam dzisiaj to podziękowanie za miłość. Przesłuchajcie chociaż raz i jak nie wywrze na was wrażenia to niech wam będzie, że się mylę. Jednak według mnie to naprawdę porządny utwór.


Druga piosenka tego artysty to „Kiedy umrę Kochanie”. Porusza do głębi. Serio.

Ulubione Kosmetyki


Przedmiotem, który stał się moim ulubieńcem i ułatwił mi życie to gąbeczka do makijażu z chińczyka. Wielkości małego beauty Bendera.  Za całe 8 zł. Śmieszna cena a całkiem przyjemny produkt. Rośnie tak jak widać na zdjęciu i jest miękka. Bardzo przyjemnie rozprowadza korektor pod oczami. Taki gadżet ale bardzo fajny.


Zakupiłam dwa róże z wibo. Kolor 1 i 2. Dlaczego dwa? Chciałam numer 1, czyli ten podobny do NARS Orgasm. Tyle, że nie wiedziałam ile odcieni mają te róże. Myślałam, że jeden i już. Wzięłam z półki nie zajrzałam do środka i wróciłam z kolorem numer 2 do domu. Gdy zobaczyłam, że jest matowy wiedziałam, że jest źle. Zła wkurzona poszłam po właściwy odcień. 



Odcień numer jeden jest przepiękny ale to wbrew pozorom ta omyłkowa dwójka skradła mi serce. Kolejny raz Wibo zrobiło produkt idealny. Wystarczy naprawdę znikoma ilość produktu aby nadać kolor. Wystarczy delikatnie dotknąć pędzlem a już można zrobić plamę, więc trzeba uważać. Jestem zachwycona trwałością i pigmentacją tego produktu. Jeszcze tu siedzisz? Polecam szybko iść do Rossmanna bo rozchodzą się jak świeże bułeczki.




Jako, że zima to czas skarpet, to postanowiłam użyć skarpetek złuszczających stopy. Nie trzeba ich przedstawiać to jest ewidentnie hit nad hity. Nie pierwszy raz je miałam więc wiedziałam, że się nie zawiodę. Działają i to najważniejsze.



Ulubiony Cytat


Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczanie i pokój.
- Który zwycięży? - chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię - odrzekł na to dziadek.


Zostawiam was z tekstem i cytatami.
Zachęcam do zostawienia komentarza chętnie poczytam o waszych ulubieńcach tego miesiąca. Możecie także podawać linki do waszych tekstów z ulubieńcami.

enjoy


piątek, 27 stycznia 2017

Niebieskie włosy na jeden dzień? Czemu nie.

Niebieskie włosy na jeden dzień? Czemu nie.

Dziś przychodzę do was z dość ciekawym produktem. Przedstawiam wam  spray do włosów, który „farbuje” je na jedną noc. Któregoś razu będąc na zakupach w hebe zobaczyłam właśnie ten produkt. Zaintrygowały mnie piękne odcienie niebieskiego, jak i obietnica koloru tylko na jedną noc. Uznałam, że o ile produkt ten zadziała to zobaczę jak bym wyglądała w niebieskich włosach. Spreje nie są drogie ich cena wacha się od 5-7 zł za sztukę. Okazja do wykorzystania ich nadarzyła się pod koniec grudnia, oczywiście na sylwestra. Ciekawi jesteście mojej opinii? To zapraszam dalej.



„KOLOROWE WŁOSY NA JEDEN DZIEŃ...  KOLORYZACJA ZMYWALNA
Zmywalny spray do szybkiej koloryzacji i stylizacji włosów, przeznaczony do kolorowych pasemek, ombre, zmiany koloru całych włosów lub malowania wybranych fragmentów np. przy pomocy szablonów. Dla uzyskania kontrastowych kolorów oraz podczas stosowania na ciemne włosy należy wcześniej wykonać  podkład kolorem 1-DAY - ŚNIEŻNA BIEL.
- Łatwy w aplikacji spray, zmywalny po pierwszym myciu
- Kontrastowe kolory, efekt syrenki, kolorowe włosy na imprezę!
- Łagodny dla włosów - bez amoniaku i utleniaczy”



Zacznijmy od tego, że mimo ciemnego koloru włosów nie zastosowałam białego podkładu. Zakupiłam dwie wersje koloru niebieskiego: metaliczną i neonową. W „farbowaniu” włosów pomógł mi Adrian, ponieważ to wcale nie takie proste jak się wydaje. Z dozownika nie wydobywa się mokry produkt a suchy proszek, który osiada na naszych włosach. Polecam pryskać w łazience aby bez problemu po sprzątać całe nasze otoczenie.



Masz astmę i zastanawiasz się nad kupnem tego produktu? Osobiście odradzam. Chyba, że masz balkon na którym możesz użyć tego produktu, ponieważ tak jak ja używałam na małej powierzchni jest to nie komfortowe. Pył się unosi my go wdychamy a płuca płaczą.



A efekt? Włosy wyglądały dziwnie. Metaliczny kolor nadał odrobiny koloru lecz tego neonowego nie było widać. Dopiero później Kamila geniusz odkryła, że kolor jest widoczny w świetle flasza i wtedy widać niebieskie kłaki. 

mój pomocnik<3
Muszę przyznać, że efekt z makijażem bardzo mi się podoba. Jak za cenę ok 12 zł za dwa opakowania warto było. Ot taka zabawa w zmianę koloru. Na pewno gdybym użyła białego podkładu kolor byłby bardziej spektakularny. 



Wspominając jeszcze o praktycznej stronie. Podczas nakładania produktu wszystko, dosłownie wszystko (szyja, ubrania,ściany) było niebieskie. Gdy skończyła się zabawa a dorosłe już miśki postanowiły, że pora spać, przyszło do zmywania produktu. Już przy spłukiwaniu wodą cały proszek zszedł z włosów. I bajka o niebieskowłosej się skończyła.



Fajnie było choć na jedną noc mieć zwariowany kolor włosów. Gdyby nie to uczucie suchych włosów ( w końcu mamy na nich proszek) to było by idealnie. W trakcie imprezy nie zauważyłam osypywania się produktu. Czy polecam? Pewnie, że tak w końcu to tylko na jedną noc. Chociaż warto na pewno sprawić sobie też biały podkład aby kolor był wyraźniejszy. 

Zawsze chciałam mieć niebieskie włosy i udało się chociaż tylko na jedną noc. A ty jaki szalony kolor włosów preferujesz?



Copyright © 2016 Always Glamour , Blogger