poniedziałek, 6 czerwca 2016

Festiwal kolorów Wrocław 2016 fotorelacja

Festiwal kolorów Wrocław 2016 fotorelacja


W sobotę (04.06.2016 r.) odbył się we Wrocławiu festiwal kolorów. Na polu Marsowym, zaraz obok stadionu Olimpijskiego.
Relacja na bieżąco była na snapie a dziś opiszę swoje wrażenia. Na miejsce dojechaliśmy ok godziny 16 z haczykiem. Zaparkowaliśmy na płatnym parkingu, dlatego miejsce znaleźliśmy od razu i z autem mimo lubińskich blach nic się nie stało. Zanim doszliśmy na same pole szliśmy w tłumie ludzi ,jeszcze czyści i w dobrych humorach. Już wtedy wiedziałam, że czeka nas fajna zabawa bo będzie mnóstwo ludzi. Niestety teraz będę zmuszona opisać mniej przyjemną część imprezy.


Jako, że do samego końca nie wiedzieliśmy, czy uda nam się dojechać do Wrocławia (czy dostaniemy wolne w pracy, czy będzie transport) to nie kupowaliśmy proszków przez Internet. Niestety tysiąc innych osób też z jakiś powodów nie zaopatrzyło się wcześniej. Ceny były dwa razy wyższe niż na allegro. Za 1 szt płaciło się 10zł, my skorzystaliśmy z promocji tzw wielosztuk za 6szt zapłaciliśmy 45zł.
Po środku placu stał namiot w którym można było kupić proszki holi. Kolejka była niesamowicie długa a organizacja tego miejsca wołała o pomstę do nieba. Ci co podeszli do namiotu i zakupili proszek aby wyjść z kolejki musieli UWAGA! Przechodzić przez całą kolejkę tą drogą co przyszli. Było to bardzo źle zorganizowane, ludzie się przepychali, wiecznie zmieniali lokalizacje, łatwo można było zgubić ludzi z którymi się przyszło. Ale na szczęście udało nam się przeżyć i wyszliśmy z tego cało. 

Był jeszcze jeden moment gdy nawet na snapie zwróciłam uwagę, że zachowanie ludzi jest co najmniej karygodne. Gdy proszek z saszetki został wykorzystany to co robił typowy polaczek? Owszem, rzucał to pod nogi. Brawa dla organizatorów za zorganizowanie akcji, która polegała na zbieraniu tych opakowań i za konkretne ilości były nagrody. Podobało mi się to bo ludzie faktycznie zabrali się za zbieranie tych śmieci. Ja swoje zabrałam do domu bo chciałam w spokoju po robić zdjęcia.



Skład proszku jest prosty i bezpieczny dla nas. Chociaż znalazły się w tłumie osoby z uczuleniem na talk. Ogólnie uważam, że takie osoby powinny sobie odpuścić takie atrakcje.




Na miejscu było mnóstwo atrakcji, można było wydrukować swoje zdjęcie na słoneczku z liptonem. Wziąć udział w konkursie Ice watch i moico.






Na zmęczonych czekały huśtawki i delikatne natryski aby się schłodzić.
Muzyka która leciała na żywo, była przyjemna dla ucha. Chociaż dla nas była bardziej tłem, nie tańczyliśmy pod sceną a jedynie byliśmy tam na sypaniu się proszkiem zbiorowo. Mijaliśmy całe grupy ludzi z tabliczkami „free hugs” i „free kiss”. Byli ludzie przebrani za krowy, zebry, tygrysy. Mnóstwo pozytywnych osób. Nie oszukujmy się średnia wieku to ok 14-17 lat. Ja już czułam się troszkę staro ale i tak zachowywałam się jak dziecko. Bo każdy z nas ma w sobie mentalne dziecko i trzeba dać mu czasami poszaleć.
Całą impreza była naprawdę fajnie zorganizowana a ludzie mega pozytywni.







My niestety po 19 musieliśmy jechać do domu, ponieważ rano szłam do pracy. Ubrania o dziwo doprały się z proszku więc i tak było lepiej niż przewidywałam. Oczywiście na samym festiwalu można było spotkać wielu ludzi i tak mi się udało spotkać znajome twarze. Swoją drogą pamiętajcie, że nie można wyjść czystym z festiwalu kolorów gdziekolwiek byście później nie szli :)




W tak zwanym między czasie zapraszam was na instagrama Michała gdzie możecie zobaczyć jego zdjęcia jakie robi na co dzień.:) 




Doczytałam, że taka sama impreza będzie prawdopodobnie w sierpniu we Wrocławiu na pożegnanie lata. Za rok na pewno pojadę chętnie przeżyje to jeszcze raz. A co z sierpniem? Jeżeli nie będę miała lepszych planów to przyjadę znowu do Wrocławia ale jeżeli coś mi wypadnie to bez żalu poczekam do przyszłego roku. Wspomnienia są bardzo barwne i dużo zdjęć mam na pamiątkę. 

Dziś pokaże wam część fotografii, muszę poczekać aż dostanę resztę od naszego fotografa. Wtedy na pewno coś tu jeszcze dodam.



Mam nadzieję, że moja relacja chociaż troszkę przybliżyła wam charakter tego miejsca.
Z całą pewnością polecam takie festiwale i zachęcam do sprawdzenia samemu czy takie atrakcje wam odpowiadają. I mam nadzieję, że następnym razem zobaczymy się na miejscu.



Enjoy.

sobota, 4 czerwca 2016

maj w obrazkach

maj w obrazkach



Far far away….
Gdy zaczynałam pisać bloga wpadł mi do głowy niecny plan. Myśl ta nie była ulotna tylko wierciła mi dziurę w brzuchu.
 „- kamila jeżeli masz bloga daj się ludziom poznać
-a co jeżeli mój sposób życia im się nie spodoba, moje zdjęcia będą brzydkie i nikt nie będzie tego czytał?
-jeżeli masz się zamartwiać takimi głupotami lepiej usuń bloga, bo nie jesteś na to gotowa ”

Oczywiście bloga nadal prowadziłam a na swoją stronę dodałam serię postów „zdjęcia z ….” Np. dziś właśnie czytacie zdjęcia z maja. Postanowiłam wrócić do tej serii aby jeszcze raz przeżyć maj, przemyśleć co się działo i dlaczego. Chwalić się nie mam czym ale chętnie pokaże wam takie najważniejsze momenty tego miesiąca. Jak wiecie pracuje dużo bo po 12h 5 dni pod rząd czasami więcej więc czasu wolnego mam mało. Jednak to co działo się w tym czasie wolnym było fajne i warte uporządkowania właśnie w tym miejscu. Polecam dobra herbatkę lub kawę i ciasteczko i zapraszam do czytania, oglądania i dobrej zabawy ;)










     


   






     









Miałam wypadek i rozwaliłam sobie nos. Ale na szczęście już została tylko blizna.





Ciekawy artykuł z magazynu "sens" bodajże:)  Sprawił, że pół nocy siedziałam wpatrzona w niego rozmyślając nad swoim życiem

.



Maj był pięknym burzliwym miesiącem. Pełnym zmian... zmiany myślenia, wyglądu i podejścia do życia. Ale choć nie było łatwo to było warto i to jest najważniejsze! Teraz przede mną kolejny miesiąc może łatwiejszy, a może jeszcze trudniejszy tego nie wiem, ale trzymam się myśli , że warto i idę do przodu.


Udanego czerwca wam życzę! I zapraszam na mojego snapa Kamminblog tam moja prywatność na bieżąco specjalnie dla was.

poniedziałek, 30 maja 2016

Ulubieńcy maja

Ulubieńcy maja

Maj przemija a ja mam dla was porcje ulubieńców tego miesiąca.
Co mnie inspirowało? Co sprawiało, że każdego dnia chciało mi się więcej od życia?
Co sprawiało, że byłam szczęśliwa? Zapraszam.


1)      Film miesiąca 

„Pamiętnik” jest to film, który oglądałam już z milion razy i tyle samo razy płakałam. Piękna miłość, trudna ale piękna. Ostatnio wiele się działo i ciągle myślami wracałam do tego filmu.


„Nie jestem wyjątkowy, co do tego nie mam wątpliwości. Jestem zwyczajnym człowiekiem o zwyczajnych myślach i wiodłem zwyczajne życie. Nikt nie postawił pomnika ku mej czci, a moje imię szybko pójdzie w zapomnienie, lecz kochałem - całym sercem i duszą - a to moim zdaniem wystarczająco dużo.”




Film daje do myślenia, wciąga i choć wprowadza melancholijny nastrój to cholernie warto obejrzeć go milion pięćset sto dziewięćset razy. Naprawdę.
Przeczytajcie kilka cytatów i zapraszam dalej.

„Cisza jest święta. Zbliża ludzi, gdyż tylko ci, którzy się dobrze ze sobą czują, mogą siedzieć w milczeniu.”




"Najlepsza miłość to ta, która budzi duszę, pcha nas ku lepszemu, rozpala w sercach ogień, a w duszy sieje spokój. To właśnie mi podarowałaś, to miałem nadzieje ofiarować Tobie..."
N. Sparks – Pamiętnik





Chciałabym przeżyć taką miłość jedna jedyną na całe życie, może właśnie dlatego lubię ten film widzieć, że komuś się udało.



2)      Muzyka

Ostatnio w kółko słucham paru piosenek totalnie melancholijnie w domu jak starą płytę zapętlam parę hitów. Polecę wam 3 piosenki, które potrafią zmienić mój nastrój już pierwszymi dźwiękami. Słowem wstępu uwielbiam muzykę której tekst ma sens.

Ostatnio często można mnie spotkać na karaoke i tak usłyszałam starą pisoenkę ale jej tekst mnie tak poruszył, że słucham ją codziennie.


„ Samotny
Jestem samotny tak !
I wierzę w to, że uda się
Odkręcić to co było źle
No spróbuj raz – od zera tak ...”

-Piosenka dość nowa ale poruszająca mnie do głębi. Zmuszająca do refleksji nad samą sobą a zarazem tak lekka to nowy hit Sylwii Grzeszczak. Jednakże mam wrażenie, że tamtą dziewczyną już nigdy nie będę ale nowa lepsza ja może być jeszcze szczęśliwsza.


Ona nie chce być taka sama jak ja
Nie zna granic i nie zamierza się bać
Nie zatrzyma się kiedy ty będziesz chciał
Ona nie chce być taka sama jak ja

-Trzecia piosenka pochodzi z musicalu metro, polecę wam jednak konkretne wykonanie. W ustach Natalii ta piosenka brzmi tak pięknie, że powoduje ciarki na moim ciele.
Piosenkę można dopasować do wielu sytuacji w życiu. Za każdym razem jak ją słucham odkrywam jej sens na nowo.


Pytają wszyscy, skąd jesteś i co robisz 
To im wystarczy, że imię jakieś masz 
nie próbuj odpowiadać i mówić im o sobie 
Bo zamiast ciebie oni widzą twarz. 

Myślałam wtedy, że nie ma na co czekać 
Czas szybko mija, a życie jedno jest 
To nie był łatwy gest, mówili, że uciekam 
Z biletem w dłoni, w jedną stronę rejs 

Co dzień ta sama zabawa się zaczyna 
I przypomina dziecinne twoje sny 
Chcesz rozbić taflę szkła, a ona się ugina 
I tam są wszyscy, a naprzeciw - ty. 


3)      Kosmetyki

W mojej kosmetyczce też oczywiście było kilku ulubieńców, których używam każdego dnia. Oczywiście pierwsze co nakładamy na twarz to krem i tu mam  mega ulubieńca krem z Avonu.
Jeżeli chcecie jakieś moje dodatkowe zdanie na temat tych produktów śledźcie bloga na dniach pojawią się recenzję każdego z nich. Oczywiście mam też ulubiony podkład nowość ale już wam mogę powiedzieć, że silnie go testuje i jest nie do zdarcia.
Na ustach najczęściej ostatnio gości czerwień i to ta konkretna czerwień. Przez wiele miesięcy używałam bronzera z Kobo który kocham jednak ostatnio rozkochała mnie w sobie czekoladka.











4)      Jedzenie


Jestem złym człowiekiem. Chciałabym wam pokazać tu wiele zdjęć fit dań jednak maj upłynął mi pod znakiem mcd i zupek chińskich ale mcd zawsze jem w super towarzystwie a wtedy się nie tyje xD








A co wy uwielbialiście w tym miesiącu?:D

Wiecie co jeszcze dodam na koniec? Moim największym ulubieńcem maja, kwietnia, roku 2016 i całego mojego życia jest przyjaźń z tą zołzą<3



środa, 25 maja 2016

Pożegnanie

Pożegnanie


Nie nie odchodzę od was ale żegnam moje piękne blond włosy. Znaczy się nad samym faktem piękna tego koloru na mnie można by było się konkretnie zastanowić. 

Jest to ostatnia sesja w plenerze której jeszcze tutaj nie było więc postanowiłam ją dodać teraz na zakończenie blond rozdziału w moim życiu, Podobno gdy kobieta zmienia kolor włosów znaczy, że zmienia faceta lub coś w swoim życiu.

Faceta zmienić nie mogę bo nie mam. Włosy zafarbowałam bo chciałam, jeszcze chwilę przed farbowaniem się zastanawiałam, ponieważ mam 3 blond farby w domu i miałam dwie w takich kolorze jak zmieniłam. 

Dojrzałam już do zmiany koloru i znowu jestem inna :D Dwa lata ponad byłam blondynką ileż można. 

Ta sesja była mega luźna, nie ubrałam się jakoś szczególnie w sumie w tamtym czasie chodziłam tak na co dzień- luźna bluzka, marynarka/ żakiet i sportowe buty.

Z perspektywy czasu wiele bym zmieniła  tym stroju ale łapcie i bierzcie z tego wszyscy. 




Klapnąłem na łóżku, żeby ja­koś myśli zeb­rać. Choć łat­wo po­wie­dzieć, zeb­rać myśli. A są chwi­le, kiedy człowiek by naj­chętniej roz­go­nił swo­je myśli na czte­ry wiatry. 


 Mo­je życie to gra po­zorów - go­nit­wa słonecznych ref­leksów na taf­li wzburzo­nego morza. 



buty- deichamann
płaszcz- bazar
marynarka- bazar
Koszulka- g21



Pamiętam, że było dość zimno i ponuro ale dałyśmy radę a ze zdjęć udało się coś wybrać. 
Mam sentyment do tych zdjęć. 

 


A jak wam się podoba nowy kolor? :) Bo mi bardzo. Jest taki nowy, taki świeży a ja wyglądam młodziej.

snap : kamminblog



Copyright © 2016 Always Glamour , Blogger